Erotyczny pamiętnik Marceliny M.

blog kobiety szczęśliwej
Blog > Komentarze do wpisu
« Wesołych Świąt!
Gdy mama i tata uprawiają seks. »

Podwójne życie Marceliny M.

…czyli historia pewnej koszulki.

Oto ja - mała, delikatna kobietka, pełna uroku i wdzięku. Na co dzień taka normalna, radosna, bardzo grzeczna, taktowna. Sąsiedzi mijając mnie na schodach myślą sobie najprawdopodobniej - jaka to fajna dziewczyna, ta Marcelina.
I coś w tym pewnie jest. Jestem fajną, miłą dziewczyną.
Gdy ktoś obserwuje mnie z boku, widzi żonę krzątającą się po domu i wypełniając (może nie wzorowo, ale na pewno dobrze) swoje obowiązki, dobrą, troskliwą matkę, która poświęca wiele czasu i uwagi swojemu dziecku. Mam też wiele pasji (nie tylko seks), którym się czasem, w miarę możliwości oddaję. Tak ogólnie - normalna dziewczyna, bez dwóch zdań.

Ale jednak nie jestem tak do końca normalna.
Prowadzę podwójne życie.
A wszystko dlatego, że siedzi we mnie jeszcze inna Marcelina. O tej drugiej nie wie prawie nikt (tylko mój mąż, no i Wy, oczywiście). Ona czasem się we mnie budzi i...

Nie wiem, jak Wy, ale ja mam potrzebę, by się czasem ZESZMACIĆ.
Tak dla równowagi.
Ileż można być tylko miłą, słodką osóbką?
Mam potrzebę uprawiania seksu w sposób niegrzeczny, nieestetyczny i brzydki. Nie chcę być zawsze taka cacy, poukładana, przewidywalna. Taka jestem na co dzień, w kontaktach z innymi ludźmi.
W łóżku potrzebuję odmiany. Właśnie tu pozwalam sobie czasem na bycie tą podłą, okropną, wulgarną. Tą złą Marceliną.
Pamiętacie tę moją białą, zwiewną, delikatną koszulkę?
Tę, którą założyłam na siebie kiedyś wychodząc z wanny?
Włożyłam ją na siebie wczoraj, gdy kładłam się wieczorem do łóżka.
I jeszcze takie białe rajstopki typu kabaretki...
Bo tego wieczora ona się obudziła. Ta inna Marcelina.
Położyłam się obok niego i poczułam w  jednej chwili, że to się stało.
Takie "pstryk" w głowie.
Byłam bardzo stęskniona. To był pierwszy dzień po miesiączce, kiedy wreszcie mogłam się kochać.
Gdy on leżał obok i jeszcze coś czytał, ja zaczęłam się o niego ocierać, całować jego ręce, szyję, plecy.
Mruknął:
- A to czego znowu chcesz?
Uśmiechnął się zadziornie. Robił mi na złość nie angażując się ani trochę. Zawsze, gdy tak robi, ja jeszcze bardziej się nakręcam. Oczywiście wreszcie skapitulował, gdy nasze usta się spotkały.
Usiadłam na nim w pozycji "na jeźdźca" i rozpuściłam włosy.
Miałam już diabła w oczach.
Błądził dłońmi po moich udach. Duże oczka kabaretek, regularne i trochę szorstkie, nadawały skórze zupełnie innego charakteru.
Wtedy wzięłam do ręki jego penis i zaczęłam go delikatnie pocierać o swoje krocze. Dziurka schowana za chropowatym materiałem kusiła, lecz była nieosiągalna.
Wtedy naszła mnie nieodparta ochota, by go sobie wsadzić. Natychmiast!
Złapałam i mocno pociągnęłam. Nocną ciszę wypełnił dźwięk rozrywanego materiału. Dziura była na tyle duża, że wszedł bez problemu. Zrobiłam to od razu. Nadziałam się na niego mocno, zdecydowanie, głęboko.
Zuchwała, mała dziwka, zapragnęła jednak czegoś więcej.
Jej maleńkie dłonie zsunęły się w dół, po udach. Palce wczepiły się w duże oczka rajstop. Jedno mocne pociągnięcie i znów dał się słyszeć charakterystyczny dźwięk dartego materiału.
W tym dźwięku jest coś... nie wiem co, ale to mnie strasznie podnieca!
Wydałam z siebie dziki ryk i rzuciłam się na niego.
Pieprzyłam go. Z całych sił.
A on bezbłędnie odgadł, co mnie tak podnieciło. Ten dźwięk...
Złapał za materiał na mojej łydce i pociągną. Znów jęknęłam z podniecenia.
Chciwiec... Tak bardzo chciał jeszcze i jeszcze...
Jego dłonie wędrowały po moich nogach i darły materiał rajstop kawałek po kawałku. Potem jeden ruch silnych męskich dłoni, a moje pośladki wydostały się na zewnątrz. Wczepił się w nie mocno. Wsunął palce pod rozdarty materiał i zagarniał więcej i więcej...
Rozrywał mnie na strzępy, kawałek po kawałku. A ja skakałam po nim jak oszalała śliniąc się i klnąc jak pijana kurwa w bramie.
Wreszcie, gdy z rajstop prawie nic już nie zostało, chwycił delikatny materiał koszulki i... znów ten dźwięk... Znów jęknęłam. Tym razem był to jęk długi i przeciągły. Poczułam w podbrzuszu znajomy skurcz orgazmu. Wczepiłam się w niego z całych sił paznokciami. Chciałam go bić, drapać, pogryźć.
Chciałam krzyczeć.
Przez chwilę przebiegła mi po głowie myśl, że lepiej nie, bo jeszcze Marcelotek się obudzi. Szkoda by było przerywać w takim momencie. Zmusiłam się wiec do tego, by nie ryknąć na całe gardło.

Zeszłam z niego i lubieżnie wypięłam pół nagie pośladki. Chciałam, by wziął mnie od tyłu. Sekundę później okrył mnie swym ciałem i znów był we mnie.
Złapał za koszulkę na plecach i znów pociągnął. Podarła się cała.
Dwa, płonące, spocone ciała, moje poplątane włosy, resztki białego materiału falujące miarowo wraz z nagimi piersiami i tymiż splątanymi włosami...
Znów byłam blisko orgazmu. Pochyliłam się, przycisnęłam głowę do poduszki i zaczęłam krzyczeć ściskając ją w zębach.
Słowo "pieprzył" nie oddaje tego, co się działo.
Pierdolił mnie, a ja się darłam w poduszkę. Mój wytłumiony głos wydawał się jakiś taki obcy i kompletnie odrealniony. Jak nie mój. Łóżko trzeszczało.
Gdy nie było już na mnie niczego, co jeszcze można by było podrzeć... wystrzelił.

Padłam na pomiętą pościel i nie mogłam się ruszać. Byłam totalnie nie żywa. Kompletnie bez sił.
Dziwka. Po prostu dziwka. Ostatnia kurwa z rynsztoka. Oto ja, Marcelina.
(Jak to dobrze, że Marcelotek się jednak nie obudził.)

Czasem, gdy jestem np. na ulicy, albo w jakimś dużym sklepie, patrzę na tych wszystkich ludzi robiących zakupy. I sobie myślę - wszyscy wyglądamy tak NORMALNIE.
Przecież ja też tak wyglądam.
Może ten pan, który wyładowuje towar na półki miał na sobie wczoraj w nocy damską bieliznę?
Może kasjerka przy kasie wsadzała sobie dziś rano wibrator? Albo banana?
A ochroniarz przy wyjściu dał się parę dni temu spętać swojej kochance i okładać batem?
Ileż tajemnic skrywają w sobie ludzie?
Ci na pozór normalni?

Tak, tak, Marcelino, witaj w klubie zboczeńców!
No, i teraz trzeba Ci będzie kupić nową koszulkę.
niedziela, 28 grudnia 2008, marcelina.m
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Dodaj komentarz »
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: powsternacy, dxi41.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/28 11:40:58
piękny opis tego co się tam działo :)
a tak z drugiej strony to tez tak uważam, że tak właśnie jest
prawie każdy ma jakieś sekreciki czy fantazje oczywiście różnie bywa z ich realizacją
ci zwykli normalni, jak to nazywasz ludzie, maja w sobie mniejsze lub większe pokręcenie lub skrzywienie i to jest nawet fajne i to jest nawet ludzkie - jesteśmy bardzo różni i dlatego ciekawi hmm
-
Gość: wiejsky, ip-89.171.44.3.static.crowley.pl
2008/12/28 12:12:22
oj masz racje, w każdym normalnym człowieku są ukryte takie drugie osobowości, z dzikim wnętrzem i prymitywem...
a to właśnie ci, którzy z pozoru wydają się na nienormalnych, dzikich czy szalonych, ci znowu w głębi są normalni, szarzy, beznadziejni...
są na pokaz, by sie dowartościować...
pozazdrościć takiego udanego związku ;)
-
Gość: powsternacy, dxi41.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/28 12:25:04
aha zapomniałem dodać, że o takiej Pani jak Ty Marcelino to każdy facet marzy :)
-
Gość: z?oty smok, csknet-84-234-33-105.csk.pl
2008/12/28 22:22:41
Fajnie piszesz MArcelinko, i świetne fotki !!
Gościu, nie każdy chyba marzy skoro ktoś kogo wybrałam jakoś nie bardzo mi sie daje pod tym względem otworzyć. A chciałabym mu robić tak samo .........i inaczej i na różne sposoby ............... Przyznam jednak,ze nie od pierwszego razu można się tak otwierać o czym Wy panowie czasem zdajecie się zapominać. Otwarcie MArceliny na mężczyznę to otwarcie towarzyszki życia na męża i kochanka. Czasem ja mam wrażenie,ze facet chciałby od pierwszego razu,zeby kobieta nim zachłysnęła a to nei tak- tu trzeba to budować, zdobyć zaufanie, poczuć swoje ciała początkowo może mnie perwersyjnie a bardziej nieśmiało...
-
Gość: powsternacy, dxi41.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/28 22:59:12
Drogi Złoty Smoku ja tylko dodałem luźną spontaniczną uwagę, bez jakiegoś większego wnikania w całokształt odczuć, dopasowania się, czy odpowiedniego dopieszczenia. To co piszesz ma sens i jest całkiem trafne. Dodam jednak i będę się w tym trochę upierał :) że nic tak nie działa na facetów (no dobrze na pewnych facetów - nie wszystkich, ten wtrącenie specjalnie dla Złotego Smoka :) ) jak odważna, że tak to nazwę, kobieta
-
Gość: , 88-199-36-250.tktelekom.pl
2008/12/29 07:00:32
To wszyscy którzy tak nie żyją i nie mają takich odczuć - są nienormalini.
-
marcelina.m
2008/12/29 14:02:43
Tak, to prawda, Złoty Smok ma rację. Trzeba czasu, by się tak otworzyć.
Budowaliśmy tę otwartość i zaufanie przez dobrych kilkanaście lat.
I ja sama też kiedyś nie byłam taka odważna. Tego też się musiałam nauczyć.
Kiedyś byłam nieśmiałą i bardzo zakompleksioną dziewczyną. Małż bardzo mi pomógł, zachęcał mnie, uspokajał, że nawet, jak coś nam tam od razu nie wyjdzie, to przecież nic się nie stanie. Akceptował, akceptował, akceptował... Nie ma takiego centymetra kwadratowego mojego ciała, którego by nie kochał, wręcz nie ubóstwiał. Nigdy nie byłam dla niego ani za chuda, ani za gruba, ani za bardzo pryszczata. Mogę przy nim chodzić nieumalowana, rozczochrana, w podartych gaciach. Mogłabym założyć na siebie nawet worek po kartoflach, a on i tak patrzyłby na mnie jak na swoją królewnę.
To właśnie Jego akceptacja i miłość tak bardzo mnie ośmieliły i otworzyły na wszelkie łóżkowe eksperymenty.
My się po tylu latach znamy już, jak te przysłowiowe "łyse konie w zaprzęgu".
I nawet ta moja "dzikość i nieprzewidywalność" są już w pewien sposób oswojone i przez to przewidywalne.

Akceptacja oznacza brak lęku. A gdy się człowiek nie boi (poniżenia, ośmieszenia, odtrącenia) to znacznie łatwiej jest się zdobyć na odwagę i takie łóżkowe harce :)

My już nie boimy się być NIENORMALNI. Każde z nas kochając i akceptując tę drugą połowę i siebie samego otwiera drzwi temu wszystkiemu, co spontaniczne, szalone, piękne (zboczone również).
Życie w zgodzie ze sobą stało się takie łatwe. Łatwe jak nigdy przedtem.
Kosztowało nas to TYLKO kilkanaście lat ciężkiej pracy nad sobą i nad związkiem.
Tylko kilkanaście lat...
Jakże z tego miejsca, w którym teraz jesteśmy, nieistotny wydaje się ten czas.
To było warte każdego wysiłku.

-
Gość: ........, aim104.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/29 15:32:45
ah jak dobrze nie być samą :)))))))))))))))))))))))
-
Gość: powsternacy, dyh64.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/29 16:28:04
hmm
no tak racja
ale to trzeba jeszcze trafić na odpowiednia osobę
musi spotkać sie para która chce wzajemnie się SIEBIE UCZYĆ
Marcelino Wam się udało - pogratulować i pozazdrościć
bo to nie jest takie proste i oczywiste
-
Gość: , bsh71.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/29 21:56:49
a dzieciatko co? sluchalo co wyprawiaja rodzice??:)
-
ko_bieta
2008/12/29 22:30:02
a wiesz jak ja o sobie czasem mówię? 'zdzira'.. taka grzeczna i taka zdzirowata. oh, jakie zuchwale polaczenie. a ile w tym wszystkim namietnosci. i prawdy. i pożądliwosci. i tego cudownego podazania za swoimi pragnieniami.
pozdrawiam serdecznie.
-
Gość: powsternacy, dyo220.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/30 12:07:08
Ko_bieto ale czy to trzeba aż tak mocno
czy to trzeba az tak publicznie hmm
-
proces7
2008/12/30 15:42:13
Doktor Jekyll i pan Hyde;)
Diabeł na Ciebie czeka, pozna Cię w piekle po tej białej koszulce. Masz szczęście, że nie płoną już stosy!
-
masterrascal
2008/12/30 19:27:55
A ja mam takie pytanie co do tych zdjec moja kolezanka zanegowala te "kabaretki" ze zdjec twierdzac ze to nie kabaretki (ona ma kabaretki wiec ze .. sie tak spytam czy to napewno aby kabaretki? :P
-
Gość: mauro, chello084010213096.chello.pl
2008/12/30 20:14:16
można żyć ale i można też ŻYĆ... być normalnym aż do przesady tylko po to by w sekundę obudzić w sobie DIABŁA... w dodatku takiego pod niekontrolowaną kontrolą
-
marcelina.m
2008/12/30 22:01:22
Masterrascal... Twoja koleżanka ma rację. To nie były takie typowe kabaretki. Też miały duże oczka w kształcie rombów (czego na zdjęciach nie widać, bo rajstopy są białe a ja mam bardzo jasną karnację (białe na bladym więc się zgubiło), ale był tam też jakiś wzorek.

W zasadzie, czy to takie ważne? Darły się świetnie, więc nie ma to chyba w tym momencie większego znaczenia :)
Ale jeśli Cię razi ta niedokładność to mogę poprawić.

Proces7 - nie pan, a pani Hyde, jeśli już! Ale tak ogólnie to świetnie to ująłeś. To cała ja, bez dwóch zdań :)))
Pozdrawiam wszystkich!
-
Gość: zafascynowany, itu20.internetdsl.tpnet.pl
2008/12/30 23:17:22
Świetny blog! Fantazja, pasja, a wszystko opisane świetnym językiem! Naprawdę jestem pod wrażeniem!
Nie daje mi spokoju jednak pytanie: po co to opisujesz, dlaczego do swojego intymnego, jakże udanego życia seksualnego, zapraszasz obcych ludzi?

Ale, tak trzymaj :-)
-
masterrascal
2008/12/31 13:31:04
nie nie .. nie maja znaczenia ... po prostu bylem ciekaw czy miala racje :
-
woj-tes
2008/12/31 21:19:27
Droga Marcelino! W Nowym Roku życzę Tobie i Twojej rodzinie szczęścia, pomyślności, przyjemności z życia. A także odpowiedniej popularności naprawdę dobrych blogów (jaki wpływ ma na mnie moja żona ;D)!

pozdrawiam serdecznie!

Wojtek
-
marcelina.m
2009/01/02 00:00:50
Bardzo dziękuję, Wojtku, za życzenia!
Tobie również życzę wszystkiego najlepszego.
Wszystkim moim czytelnikom życzę tego, abo Nowy Rok przyniósł to, co najlepsze.
Spełnienia marzeń! Niech uda Wam się zrealizować wszystkie, nawet te najskrytsze i najbardziej szalone.
Pozdrawiam serdecznie! Marcelina M.
-
Gość: jareG, nat68.mia.three.co.uk
2009/01/02 16:49:16
Ech Marcelino. Pieknie piszesz i madrze. Powiem Ci w "sekrecie", ze pozwala mi to spojrzec inaczej na moja Kochana Yo i nasza relacje. Z takim talentem literackim i wyczuciem harmonii moglabys pisac dobre ksiazki.
Pewnie piszesz, co?
Pozdrawiam
-
Gość: powsternacy, aaaw166.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/02 18:50:38
dobra dobra już tak Tutaj nie wazelinujcie Autorce :P
hihihi
-
poszynach
2009/01/02 19:37:15
uff... w końcu przeczytałem całego bloga, trochę czasu to zajęło :)
zapisuję się do stałych czytelników

Pozdrawiam :)
-
Gość: Tomi, 5ac0ed8b.bb.sky.com
2009/01/03 17:07:43
A mnie ciekawi czy to Ty jestes na tych zdjęciach? Pozdrawiam
-
Gość: powsternacy, dxf128.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/03 18:08:13
no pewnie, że Marcelina jest na zdjęciach
przecież nie ksiądz proboszcz ;P
-
Gość: buczer, 217.96.125.7*
2009/01/03 20:59:40
wlasnie masturbuje sie myslac o twoim idealnym cialku.. :( jestes taka niedostepna..
-
Gość: powsternacy, dxf128.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/03 21:56:54
o moim buczer? ;P
o rany
o matko
hihihihi
-
proces7
2009/01/03 22:55:24
"wlasnie masturbuje sie myslac o twoim idealnym cialku.. :( jestes taka niedostepna.."

Od przyszłego tygodnia będzie tu wprowadzona opłata dla onanistów. Więc korzystaj póki czas za darmo.
W sumie to obrzydliwość, jak można masturbować się przy fotkach mężatki? To tak jakby poniekąd Marcelina zdradzała męża. Z tymi fotkami nie przesadzajcie, ot zwykła kura i tyle. Całkiem przeciętna. Fajnie pisze za to.
-
Gość: Tomi, 5ac0ed8b.bb.sky.com
2009/01/04 00:47:58
Fakt, nic specjalnego, ale wiadomo - facet mysli fiutem więc i i tak mi siepodaba. A co do masturbacji to, sory kolego, ale to zalosne ze nie potrafisz normalnie spotkac sie z kobietą tylko zalosnie sie trzepiesz oglądając zdjęcia. Po takim opisie trzepalbys sie mają nawet fotke kozy.
-
Gość: VeriS, abzd126.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/06 09:35:31
Witam,
uwielbiam Pani blog :) wczytując się w treść można przyswoić wiele przydatnych informacji . Chłonę treść całą - wyciągam wnioski, rady są naprawdę bardzo pomocne np dla związku w którym jestem ja (świeżo po zaręczynach), który będzie (mam absolutna nadzieje) trwał już całe życie.. Chciałbym żyć w takiej szczęśliwości jak Pani właśnie ;)
a porady są naprawdę bardzo istotne ;)
Tyle, że mam tyle pytań do Pani.. i chciałbym uzyskać jakiś kontakt..
zostawiam mail: (fikcyjny, by nie przedostały się dane osobowe) b-i-o-m@wp.pl
(chyba, że jest tu gdzieś taka opcja wysyłania do Pani maili...szukałem, znaleźć nie mogłem)
z góry dziękuję :)

Dopisuję się do grona stałych czytelników... Pani Mądrość sprawia, że jestem lepszy.
-
Gość: jareG, nat72.mia.three.co.uk
2009/01/08 12:54:31
Czesc
A moze bys tak wygrala konkurs na bloga na
www.blogroku.pl/zasady.html
Pozdrawiam
-
cziwelubro
2009/01/15 20:59:52
To prawie klątwa, to taka łata przywieszona do kobiety zaraz jak tylko uzyska wiek rozrodczy. Przywieszka nadana, i znak wypalony przez tych czystszych, lepszych.
Kiedy kobieta realizuje się w miłości, zbliżeniu, w oddaniu bez pamięci cała i całkowicie, jej zachowanie porównuje się do kurwy, ladacznicy. Nazywa się wyuzdaną. Traci ona szacunek w oczach innych kobiet a zyskuje cichych wielbicieli wśród mężczyzn. Często i oni jej nie poważają, za zuchwałość zachowań, otwartość w okazywaniu pragnień.
Często faceci lgną do kurew i jednocześnie akceptują minimalizm zachowań własnych żon.
Żony wolą się nie otwierać aby nie być posadzonymi o zacięcie kurewskie i tak sobie żyjemy w ograniczeniu i bylejakości.
Marcelinko, różnica miedzy Tobą a kurwą zaczyna się u podstawy, Ty nie udajesz ona zazwyczaj. Ty kochasz ona niestety nie. Ciebie spotyka słodycz a ją gorycz, po wszystkim.
Ty masz WSZYSTKO i jeszcze TO czego nie ma ona. Ona, kurwa jest biedną kobietą, wartą miłości, choć tak niewiele z nich ją otrzymuje, chyba - z różnych przyczyn.
Tak mi się to wszystko wydaje, ale czy tak jest???
Tak podsumowując, myślę, że określenie żony przez kochającego męża po baraszkowaniu: kochanie byłaś dziś jak kurwa winno być komplementem. A on usłyszał w odpowiedzi.ty też nie byłeś zły mój pieprzony dziwkarzu. ;)
-
cziwelubro
2009/01/16 08:39:36
Wybacz Marcelinko taki długi i osobisty wpis, ale te określenia kurwa, ladacznica, prostytutka rozbudziły we mnie nader żywe wspomnienia z młodości. Bardzo chciałbym się nimi podzielić z czytelnikami. Kobieta, której dotyczy moja opowieść przyjmowała mężczyzn, ale była tak niezwykła, że nie ośmieliłbym się nazwać jej K...ą. Zbyt wiele Jej zawdzięczam, zbyt wiele mnie z nią łączyło. Resztę niech każdy oceni sam w swoim sumieniu i guście.
Było to pod koniec lat 40 ubiegłego wieku. Byłem wtedy nastolatkiem, miałem 14 lat. Mieszkaliśmy na przedmieściu małego miasteczka w kamienicy z 4 mieszkaniami. Na dole mieszkała samotna kobieta, wtedy około 40 letnia Julia, obok małżeństwo staruszków, na piętrze następni staruszkowie i moja rodzina rodzice i nasza trójka. Siostry miały wtedy po 6 i 8 lat.
Do Julii przyjeżdżali panowie z miasta. Nigdy nie przyjmowała nikogo z naszej miejscowości, a bywało nawet tak, że nie przyjęła i eleganckiego pana z miasta. Kiedy miała co jeść, kiedy miała za co żyć, nie przyjmowała nikogo. Chodziła po mieszkaniu, śpiewała, pięknie śpiewała. Mówili o niej w miasteczku, że była wykształcona muzycznie i, że Niemcy w czasie wojny, za coś zmusili ją do pracy w burdelu i tak jej zostało. Dostawała paczki z zagranicy, ponoć od koleżanek z dawnej pracy, które wyjechały po wojnie. Miała rubensowskie kształty. Ja nie potrafiłem oderwać oczu od jej biustu już, jako malec. Wszyscy lokatorzy w ramach krzewienia poprawnej moralności umówili się z nią, że jeśli dostanie danego dnia od nich darmowy posiłek to nikogo nie przyjmie. Julia przystała na to i tak bywało, że miesiącami żyła w czystości ;). Co mnie z nią łączyło? Posłuchajcie.
Moi rodzice, kiedy wyjeżdżali bądź wychodzili wieczorem często prosili Julie aby przypilnowała nas, (dobra, nie ufali mi zbytnio;). Julia wymyślała świetne zabawy i takie wieczory były dla nas dzieciaków zawsze miłym przeżyciem. Jedną z zabaw było skradanie się w ciemnościach do biurka, przy którym siedziała ona i jedno z nas. Kto doszedł nieusłyszany zmieniał siedzącego. Banalne, ale dla dzieciaków fajne.
-
cziwelubro
2009/01/16 08:41:37
cd.
Kiedy tak siedziałem obok niej, któregoś razu zdecydowałem się na krok desperacki... zatopić dłoń w jej biuście! Powoli , z biciem serca przesuwałem dłoń, zagłębiłem w dekolcie i odjeżdżałem psychicznie i czekałem co będzie... Nie stało się nic złego! Na chwilę położyła swą dłoń na mojej dając mi znak przyzwolenia. Od tego dnia mogłem już zawsze dotykać jej biust. Często, kiedy zanosiłem jej obiad, kiedy czytała mnie całego w moich oczach, sama przysiadała na kanapie przyzywając mnie wzrokiem. Ona nauczyła mnie rozmów o życiu. Siadaliśmy obok siebie, ja wędrując łapczywie po jej ciele rękoma, ona, zawsze spokojna i pogodna, rozmawialiśmy o świecie. Kładłem głowę na jej piersiach, wtulałem się i przytulałem.
Kiedy ukończyłem 16 lat, podczas jednej z takich wizyt u Julii, zapytała mnie, czy robię z siusiakiem to co inni chłopcy w moim wieku. W jednej chwili krew napłynęła mi do głowy i pulsowała jak wulkan, myślałem, że mnie rozsadzi! Właściwie odpowiedź była zbędna, czytała we mnie jak w książce. Wtedy, bez słowa, z pięknym łagodnym spojrzeniem i charakterystycznym dla niej, delikatnym uśmiechem zrobiła mi to swoimi wypielęgnowanymi rękoma.
Byłem bezczelny, traktowałem ja jak straż pożarną, często wpadałem jak wicher, a ona, czytała z mojej twarzy, o co chodzi i zawsze pogodna, bez słowa pomagała mi się rozładować. Bywało, że dawała wyraźny znak abym zrobił to sam, przy niej. Jak ona patrzyła!
Zaczął się nowy rozdział mego życia. Byłem zafascynowany jej ciałem, widziała to, ale pozostawała jeszcze długo dalece tajemnicza. Robiła mi takie fotograficzne migawki, niby obojętnością i przypadkowo ukazywała mi swoje ciało. Może raczej - miałem możliwość podejrzeć Julię bardziej lub mniej nago.
-
cziwelubro
2009/01/16 08:43:08
cd2.
Zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej. Była to niesamowita mieszanka uczuć erotyczno matczynych. Były mądre rozmowy, nawet nauka niemieckiego, coraz więcej otwarcie w przestrzeni erotyzmu, bliskości. Ta bliskość była opowiadana, omawiana, uczona. Do dziś pozostał mi pedantyzm w sferze intymnej higieny osobistej, wymagała tego i przestrzegała tego skrupulatnie. Mawiała, że penis rozwija się jak kwiat i tak też powinien pachnieć.
Kiedyś, gdzieś w połowie pomiędzy 17 a 18 rokiem życia, zostałem zaproszony do ostatecznej bliskości. I tak pozostało przez kilka kolejnych lat. Nie potrzebowałem niczego innego, nie patrzyłem pożądliwie na koleżanki, było cudownie. Julia była matką i kochanką, nauczycielką słodyczy. W moich oczach była piękna, wiek nie miał znaczenia. Nie myślałem, co będzie później, nie było potrzeby. Nie przeszkadzało mi, że bywali też u niej inni, wiedziałem, byłem pewien, że ostatecznie, na serio, mamy właśnie siebie.
Problemy zaczęły się, kiedy mną zaczęły interesować się dziewczyny. Źle to znosiła, a ukryć wszystkiego się nie dało. Ja także zacząłem dostrzegać różnice ciała 20-letniego i po 40. Kiedy stało się zauważalne, że już tak gorąco nie potrzebuję jej bliskości, rozumiała to chyba doskonale. Myślę, że chciała oszczędzić sobie i mnie cierpień, nagle wyjechała, wyprowadziła się.
Nigdy, żadna kobieta w moim życiu nie dała mi już tyle troski i ciepła, bliskości w takim wymiarze jak Julia. Może to moje nieszczęście, a może była niedościgniona? Czy to było chore, czy ja mam wypaczone oczekiwania? Czy to była deprawacja młodego chłopaka? Sto pytań, sto odpowiedzi ale było piękno, była bliskość i ciepło. Czy Ty to miałeś, masz?
Julia pozostała w mojej pamięci, jako szczególne uczucie, dziękuję Tobie Słowiczku.
-
marcelina.m
2009/01/16 11:39:02
Och... Cziwe!
Piękna historia! Dziękuję, że ją opowiedziałeś. I bardzo się cieszę, że wróciłeś :)

Ja też mam podobne doświadczenia do Twoich (w pewien sposób, bo to było uczucie jednak bardziej platoniczne, niż w Waszym przypadku, choć też nie tak znów wyłącznie platoniczne). To jest z jednej strony jak dar. Z drugiej - może stać się swego rodzaju przekleństwem. Zwłaszcza, gdy się to bezpowrotnie utraci. To ciepło, tę namiętność, tę bliskość.
Ja też, jako nastolatka, miałam kogoś w rodzaju "nauczyciela". I też ogromnie dużo Mu zawdzięczam.
Ale miałam w życiu wiele szczęścia, bo gdy przyszedł dzień, w którym musieliśmy się rozstać, zaraz potem pojawił się Małż :)
Historia miała więc swoją kontynuację. Bardzo piękną i szczęśliwą zresztą. Chyba dobre duchy nade mną czuwają :)
Ale, tak sobie myślę, że gdyby Małż się wtedy nie pojawił, to było by mi bardzo ciężko pogodzić się z tą stratą. Gdy się pozna smak czegoś tak pięknego, wspaniałego, a potem się to utraci, to jest bardzo, bardzo ciężko. Pojawia się pustka. Okropna tęsknota. To trwało chwilę, raptem parę miesięcy, ale poznałam smak takiej tęsknoty. Brrrr...!
I jakaś maleńka część mnie dalej jeszcze za Nim tęskni, choć to już tyle lat minęło. Chyba nigdy tak do końca nie przestałam go kochać (choć, czy ja wiem, może to jednak nie była miłość, a bardziej zakochanie? zauroczenie?)
Jak to mówią "Pierwsza miłość nie rdzewieje". Chyba jednak coś w tym jest :)

Ściskam Cię mocno! I jeszcze raz dziękuję za Twoją opowieść. Marcelina
-
Gość: czarown1, idj94.internetdsl.tpnet.pl
2009/01/16 13:16:50
Banał banał banał... Wymysł kobieto cos nowego plizzzzz
-
Gość: , 203.190.197.13*
2009/01/27 16:31:16
CHLEB ok reszta wymyslona
Dodaj komentarz »
Ostatnie wpisy
  • Wiosenna Marcelina
  • Nowy pamiętnik Marceliny M.
  • Forum prywatne Marceliny M.
  • Pożegnanie.
  • O leczeniu boreliozy w Anglii.
  • Seks oralny - co powinnaś ...
  • Czekolada.
  • Nigel Kennedy - miłość od ...
  • "Panienka z okienka".
  • W Rocznicę Naszego Pierwszego ...
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter! Liczba zapisanych: 27
zamów newsletter
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog